Biegi OCR

Było już bum na dietę paleo, gluten czy crossfit. Czy w dobie życia toczącego się w internecie, skupionego na zbieraniu lajków i nowych followersów, nadszedł czas na selfie w błocie?


Postanowiłam zapytać u źródła – i porozmawiać na ten temat z weteranem biegów ekstremalnych – Piotrem Pobłockim. Przy jego pomocy spróbuję odpowiedzieć na podstawowe kwestie związane z tym sportem i przyjrzeć się tematowi nieco bliżej.

 

OCR to nic innego jak skrót od Obstacle Course Racing, co w wolnym tłumaczeniu może znaczyć "wyścigi z przeszkodami", choć nazwa ta w Polsce jest dość rzadko używana.W zależności od organizacji, która daną imprezę przygotowuje, biegi różnią się od siebie pod wieloma względami. Od poziomu trasy, zróżnicowania przeszkód, po dystans który osiąga nawet do pięćdziesięciu kilometrów. Do tych popularnych w naszym rodzimym kraju możemy zaliczyć Runmageddon, Spartan Race, Barbarian Race czy Masakrator Run. Każdy z nich ma swój unikalny klimat.

 

 

 

 

Często przez wiele lat szukamy swojej pasji,wykupując kolejny karnet, przeskakując z jednej dziedziny do drugiej, czując, że to wciąż nie to. Co sprawia więc, że wielu młodych ludzi decyduje się na taką formę aktywności i zostaje związana z nią na dłużej?

 

„Był to strzał w dziesiątkę, ponieważ czułem, że mogę sprawdzić swoje możliwości, zobaczyć jak poradzę sobie z pokonywaniem w pojedynkę przeszkód takich jak na przykład 3 metrowa ściana czy czołganie przez 40 metrów pod zasiekami w błocie pełnym kamieni. Jestem człowiekiem który brzydzi się monotonią, a na takich biegach tak naprawdę nigdy nie wiadomo co nas spotka” -
 twierdzi Piotr.

 

Co ciekawe, wielu z nas myśli, że aby ukończyć taki ekstremalny bieg trzeba odznaczać się ponadprzeciętną sprawnością fizyczną. Otóż, jak się okazuje, do pokonania jednej z prostszych tras, wystarczy po prostu dobra kondycja. 


„Jest wiele z przeszkód, które pokonujemy instynktownie – to bardzo ciekawe zjawisko. Podbiegasz do jakiejś ścianki, którą widzisz pierwszy raz w życiu i ma jedną wystającą belkę gdzieś na środku jej wysokości. W twojej głowie pojawia się wizualizacja, myślisz 'hmm... jeśli tu dasz nogę, a tu się wybijesz to od razu będziesz mógł chwycić górę i przejść dalej'. Adrenalina jest na tyle wysoka, że nie ma się ochoty czekać na większą analizę” - z zapałem przekonuje nas rozmówca.

 

Same przygotowania do startów na bardziej wymagających trasach, nie zajmują tak dużo czasu, jak przyjęło się myśleć i dominuje w nich bieganie – najbardziej naturalna i najstarsza forma aktywności fizycznej człowieka. Ważnym elementem jest regularność i zróżnicowanie, dlatego warto uzupełnić swoje treningi o słynny już CrossFit - przez który możemy popracować nad wytrzymałością i ogólną sprawnością. 

 

 

 

 

 

 

Czy zatem ten sport można uznać za bezpieczny, jeśli tylko odpowiednio podejdziemy do przygotowań planując start?

 

 Żaden trening, nawet pod okiem tak doświadczonego zawodnika jak Piotr, nie jest w stanie zapewnić nam braku ewentualnych urazów. Możemy się jednak zabezpieczyć tym samym zmniejszając szansę na kontuzję. W jaki sposób? Poprzez wytrenowanie naszego organizmu i wyrobienie odruchów które pozwolą nam uniknąć sytuacji w której nie dotrzemy do mety i nie  ukończymy trasy z powodu stanu zapalnego lub bólu.

 

No dobrze, wróćmy jednak do kwestii od której zaczęliśmy. Co jest takiego w tym sporcie i czy rzeczywiście jest dla niektórych sposobem na uzyskanie aprobaty wśród znajomych i w mediach społecznościowych? 

 

Cóż, w dzisiejszych czasach wszystko co jest inne czy po prostu 'nowe' może liczyć się z tym, że ludzie zaczną za tym podążać. Jednak, jak twierdzi sam Piotr, wielu z tych którzy wystartowali raz i zobaczyli na czym to polega, nie obnosili się tym w swoim otoczeniu. Oczywiście są i tacy którzy, docierając do mety na najniższym poziomie trudności, zachowują się jakby przebiegli planetę dookoła, pokonali głód, klęski żywiołowe i zaprowadzili pokój na świecie. 

 

  „Jest pewien moment że do zdjęć nie przywiązuje się praktycznie żadnej wagi. Liczy się to, żeby biec, sprawdzić siebie i dotrzeć na metę w jednym kawałku, stawiając sobie szczebel coraz wyżej”

 

 

 

 

 

Sądzę, że w wielu z nas drzemie ogromny potencjał, którego nie mamy okazji z siebie wydobyć. Od tych zaś uciekamy sami. Sporty ekstremalne generalnie mają to do siebie, że zmuszają do pewnej refleksji – niezależnie od tego czy zdobędziemy pasmo górskie do którego przymierzamy się od dłuższego czasu, czy ukończymy trasę, jak Piotr, po kilkunastu wyczerpujących godzinach w trudnych warunkach pogodowych. To musi uczyć jakiejś prawdy. Podczas takich biegów człowiek odkrywa w sobie  pierwotne instynkty, poznaje granice własnej wytrzymałości i je przekracza.

 

Choć na finiszu widzimy radosne twarze, ludzi krzyczących z radości pod wpływem endorfin, to przecież nie innych spotykamy,  my tam spotykamy samych siebie– lecz silniejszych niż przed startem. Nabieramy szacunku do siebie i pokory dla otaczającej nas matki natury.

 

Dzieje się tak, jak często w życiu, gdy obieramy odpowiednią ścieżkę. Przestaje liczyć się sam bieg. Liczy się droga. 


To co? Widzimy się na starcie?

 

 

Autor: Magda Olejarczyk

 

 

Jak się zmotywować?

  FANATYCY ADRENALINY  

Żyj Bez Granic

Logotyp

Copyright ©2017
Agencja Reklamowa GREEN FROG • wszelkie prawa zastrzeżone